15 maja, 2021

KULT – a kto dzisiaj tego słucha? Recenzja płyty z zaświatów


Nie milkną echa słynnej już i wręcz „kultowej” wypowiedzi jednego z najbardziej wybitnych twórców „muzyki środka”, o tym jak to stary, dobry Kult odszedł na zawsze do archiwum polskiej muzyki rozrywkowej i wypadałoby już tylko zapalić świeczkę na jego grobie…

Tymczasem od 6 listopada – daty wydania albumu koncertowego do 17 listopada 2020 roku sprzedał się cały nakład czyli 8000 box’ów CD/DVD oraz 3000 winyli. Tylko w ostatnim tygodniu od 1 do 7 stycznia 2021 roku zanotowano sprzedaż aż 791 egzemplarzy płyty zespołu, którego o dziwo „nikt w Polsce nie słucha”. To, jak na polskie warunki wynik wspaniały i na pewno jest zasługą jednego z najbardziej rozpoznawalnych i cieszących się ogromnym szacunkiem na polskiej scenie muzycznej zespołu – starego dobrego Kultu.

…w końcu

Album koncertowy Kult Live Pol’And’Rock Festival 2019 jest zapisem koncertu, który odbył się w nocy z 3 na 4 sierpnia 2019 roku w Kostrzyniu nad Odrą podczas jednego z najważniejszych i największych festiwali muzycznych w Polsce i w tej części Europy Pol’And’Rock Festival. Warto zaznaczyć, że zespół Kult był już od wielu lat bardzo wyczekiwany na scenie tej imprezy, która stała się już instytucją, podobnie jak rzeczona grupa. „Taki czas zdarza się raz na 56 lat” – tymi słowami Kazik Staszewski rozpoczyna set swojego zespołu dodając, że w końcu ten moment nadszedł. I dobrze się stało, bo niewątpliwie ich występ w Kostrzyniu przejdzie do historii polskiej muzyki rockowej.

Dobry plan

Występ Kultu otwiera „Generał Ferreira” z roboczym tytułem „Rząd Oficjalny” – zagrany z rozmachem, doskonały starter podrywający publiczność i inicjujący blisko dwugodzinną ucztę muzyczną. Nie zwalniając tempa przeskakujemy do „Wspaniałej Nowiny”, „Parady Wspomnień” aż po „Ręce Do Góry”. Te trzy pierwsze numery to wspaniały, soczysty, bogaty w ponadczasowe teksty Kult. Dalej dwa nowsze: „Wstyd” i oczywiście „Brooklyn..” – nie mogło zabraknąć podrywającej do tańca „rzeczy o powszechnej ateizacji”. Chwila wytchnienia przy refleksyjnych apokaliptycznych jeźdźcach – moim zdaniem celowo tu umieszczonych, chociażby dla równowagi – tak, nie sposób nie zauważyć, że Kazik bardzo starannie dobiera kolejność utworów. W dalszej kolejności trzy wielkie przeboje: „Maria Ma Syna”, „Gdy Nie Ma Dzieci” i oczywiście „Baranek” – jakże mógłby się odbyć koncert bez niego?! „Arahja” i „Prosto” stanowią wyraźne jądro przewodniej myśli koncertu – Kazik oddziela je kilkoma słowami, aby zwrócić uwagę na ich przesłanie – tak, to o nas – to nas od kilkudziesięciu lat próbuje się podzielić i skłócić, to rzecz o naszym domu, o naszej ojczyźnie, w której tak bardzo brakuje jedności i wzajemnego szacunku. Warto także zauważyć ogromną pokorę starych muzyków i zdrowy dystans do swojej twórczości w komentarzu przed „Arahją”, – no i ten ukłon w stronę grupy Hej…- po tym poznaje się dobrych artystów. W zasadzie dalej już mamy z górki, aż po kultowy „Mieszkam w Polsce” – rzeczywiście brzmi jak hymn, chociaż dziś już obraz opisywany w piosence nie przystaje do rzeczywistości. Jest jednak w tym utworze jakaś niesamowita energia i szczerość, tak dziś zapomniana. Może właśnie dlatego „Mieszkam…” promował album. Końcówka to już moje ulubione profetyczne, konkretne i ponadczasowe kompozycje, na czele z „Po co wam Wolność” i „Koledzy…”. Całość zamyka luźny i ambientowy „Lewe Lewe Loff” – pewnie jeszcze długo brzmiał w uszach uczestników tego pięknego koncertu.

Kult on Stage

Niewątpliwie sam koncert, tak długo wyczekiwany nie tylko przez wiernych fanów Kultu, ale przez szeroko rozumianą publiczność festiwalu nad Odrą bardzo pozytywnie zaskakuje, jeżeli można mówić o jakimkolwiek zaskoczeniu w kontekście tak zawodowej ekipy. Sam Kazik Staszewski wykonuje utwory Kultu ze znaną sobie swobodą i w niepowtarzalnym stylu. Zespół gra bardzo poprawnie, niezawodna sekcja rytmiczna Goehs – Wereński spina doskonale muzykę, kontur pięknie, miękko brzmiących gitar Jabłoński – Morawiec i wspaniałe tło klawiszy Janusza Grudzińskiego oddaje klimat starych i nowych numerów kultowej trupy. Całości dopełnia sekcja dęta wzbogacając kompozycje o dodatkowe harmonie. I choć ciężko jest recenzować płyty live, bo przecież mamy do czynienia z utworami znanymi i obecnymi w naszej kulturze od wielu lat, pozostającymi poza oceną, to na uwagę zasługuje tu szczególnie produkcja płyty. W tej warstwie postarano się w sposób doskonały oddać atmosferę koncertu, choć samo audio moim zdaniem za słabo oddaje żywe reakcje publiczności. Nie wiem z czego to wynika – być może ze sposobu rejestrowania, może ze względu na potężną przestrzeń – ale reakcja jak to niektórzy twierdzą wielosettysięcznego tłumu powinna być bardziej słyszalna. Kult Live Pol’And’Rock wyprodukowany jest świetnie. To naprawdę przyzwoity, światowy poziom, który grupie takiej jak Kult po prostu się należy. Dobrze mieć w swojej płytotece taki krążek – zapis dorobku zespołu z 37 letnim stażem, grupy która towarzyszy już dwóm pokoleniom Polaków, zespołu który był zawsze tak bardzo blisko swoich fanów, dając mnóstwo koncertów, a nade wszystko artystów nieszablonowych, dla których Słowo w muzyce pozostaje do dziś najważniejsze.

Zawodowo i niedrogo

Gorąco polecam najnowsze wydawnictwo zespołu Kult. To nie tylko wspaniała dawka muzyki dla wiernych fanów zespołu, ale też ważna pamiątka dla historii polskiej sceny rockowej. Wydawca przygotował chyba najszerszą, jak do tej pory ofertę, bowiem mamy tu Płytę CD, Box CD/DVD oraz Winyl – ten akurat cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Oprócz tego zapis koncertu audio dostępny jest w iTunes, Spotify i Tidal w bardzo przystępnych cenach. Najdroższa, pełna wersja dostępna jest w cenie poniżej 50 złotych. To naprawdę nie dużo za blisko dwie godziny dobrej muzyki i pięknie zrealizowany film obrazujący podobno największy koncert w Polsce.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *